v

 

Księstwo CaraBella, Berneńskie Psy Pasterskie, hodowla Berneńskich Psów Pasterskich


Bella z Kaszubskiej Szwajcarii - o Belli.

 

 

  Po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć naszą sunię w hodowli na Kaszubach w wieku 5-ciu tygodni. W wyborze pomogli nam hodowcy - nie było łatwo podjąć decyzję przy miocie 8-miu "klonów"! Bellę zabraliśmy do domu 2 tygodnie później. Bardzo przeżyła rozstanie ze swoją mamą i siostrami, w trakcie długiej podróży początkowo bardzo rozpaczała.

 

  W domu od początku pokazywała swój "charakterek" - zawsze ciekawska, "pani" na swoim terenie, pilnuje, aby każdy od razu wiedział "kto tu rządzi". A jeśli "intruz" okaże się gościem, którego uzna za sympatycznego, spróbuje go zachęcić do zabawy np. piłeczką, a przy bliższej znajomości sprawdzi, czy już wie, że Bella uwielbia psie ciasteczka.

 

  Belcia rosła bardzo szybko, ale bardzo długo zachowywała się jak szczeniaczek, co sprawiało, że była jeszcze bardziej zabawna. Znajomi z "psiego przedszkola" namawiali nas na wystawy i w końcu zadebiutowaliśmy na wystawie międzynarodowej w Warszawie. Pomimo naszych obaw, w stawce 12 młodych ślicznotek, jako jedna z 5-ciu Bella otrzymała ocenę doskonałą. Ten (dla nas) sukces skłonił nas do uczestnictwa w kolejnych wystawach, a także wzmocnił chęć do wyhodowania szczeniaczków.

 

  Teraz Bella jest dorosła, ale to nie przeszkadza jej próbować "pakować się" na kolana (pomimo 50 kg wagi!), upomina się też o codzienną porcję głaskania. Ma przy tym swoje wymogi i pilnuje, aby było tak jak lubi.

 

  Dobrze się czuje tam... gdzie jesteśmy my. Dlatego zawsze trudny był dla niej wybór, gdzie woli przebywać - w ogrodzie czy raczej w domu? Czasem, wygląda jakby chciała być w obu miejscach na raz - zwłaszcza gdy na dworze jest chłodniej, a nie udaje jej się nas wyciągnąć na zewnątrz. Jako "typowy" pies pasterski, najbardziej chyba jednak lubi... wylegiwać się na kanapie. Uznaliśmy więc, że idealnie nadaje się do pracy na pastwisku, ale raczej w administracji a może nawet... w zarządzie.

 

  Swoim urokiem zawojowała wszystkich i jak dowodzą tego zdjęcia - jest rozpieszczana do granic! Ale jak się oprzeć urokowi takiego cudnego misia? Chociaż nadal czasem psoci np. usilnie próbując udowodnić, że są miejsca, gdzie ogród wymaga przekopania i właśnie ona koniecznie musi tę pracę wykonać, nie potrafimy się na nią gniewać i... cierpliwie zasypujemy wynik jej "pracy". Odpłaca nam za to swoim przywiązaniem i oddaniem, a radości, którą nam daje, nie da się porównać z niczym.

 

« wstecz